TUNEZJA 2004
W zamierzchłym roku 2004 (chyba?) na początku naszej wielkiej miłości zdecydowaliśmy się na zakup wycieczki w biurze podróży. To był pierwszy i ostatni raz. Nie powiem, żeby było jakoś niemiło, owszem, ciekawe doświadczenie (szczególnie obserwowanie zachowania naszych roszczeniowych “współpodróżników”), ale następnym razem już nie chciało nam się zawierzać komuś swojego wolnego czasu.
A tak to mniej więcej wyglądało:
Miło powspominać…